|
I w tym upatrywałbym przyczyny omawianych w artykule Rusinka trudności
związanych ze współczesnymi ujęciami téchne rhetoriké.
Problem nie tkwi zatem w nauce, a w użytku, jaki z niej czynimy. Ostatecznie
i skalpelem można, co jest niestety faktem, zabijać, acz nie dla takich
celów owo narzędzie chirurgiczne powstało.
Jednak - jest pewna różnica (i żaden z badaczy retoryki tego nie ukrywa)
pomiędzy retoryką antyczną a retorykami później powstałymi. I na pewno
nie w sposób nieśmiały wywodziłem współczesne kierunki retoryczne z tzw.
szkół nieklasycznych. Pozwolę sobie zwrócić uwagę, iż owa "nieśmiałość"
była jednak dość śmiała, bowiem wprowadziłem w wykładzie historii i teorii
retoryki ujęcie nie opisowo-chronologiczno-biograficzne, a problemowe.
Wydzielenie szkół retorycznych miało na celu odnalezienie bądź opisanie
wspólnych, dla jakiejś grupy teoretyków, sposobów ujmowania problemów
teoretycznych29. Tylko też
przy takim ujęciu można dostrzec i przeanalizować wszelkie zmiany, jakie
zachodziły w obrębie klasycznej teorii. Np. zmiany, jakie w dobie średniowiecza
wprowadziły artes, m. in.: ars dictaminis, ars
notaria, ars praedicandi. Retoryka rozwijała się podobnie,
jak i matematyka; nowe działy obu nauk powstawały, wykorzystując dotychczasowe
doświadczenia, w miarę potrzeb, jakie niosło zmieniające się otoczenie
społeczne [stąd podział na szkoły klasyczne i nieklasyczne;
te drugie poszerzają, w różnym zresztą zakresie, problematykę teoretyczną
wprowadzoną przez szkoły klasyczne]. To jest ów, wskazany przez
Blumenberga, aspekt antropologiczny retoryki.
Na zakończenie zaś tych rozważań poruszę jeszcze kilka kwestii szczegółowych.
Zacznę od opinii na temat poglądów Immanuela Kanta na retorykę. Rusinek,
za innymi, przytacza opinię, iż Kant "odwrócił się" od retoryki
i że generalnie niechętnie wyrażał się na jej temat; trudno jednak powiedzieć
skąd się wzięła ta opinia30.
Dokładna lektura tylko Kritik des Urteilskraft
pozwala na określenie sposobu myślenia królewieckiego filozofa i o języku,
i o retoryce. Uważnie przeanalizujmy fragmenty tego właśnie dzieła.
Powiada Kant w Kritik
des Urteilskraft (206,216), że retoryka to umiejętność znalezienia
stosownego wyrazu dla idei rozumu, która zostaje żywo przedstawiona za
pomocą np. przykładów. Dalej powiada zaś tak o krasomówstwie (ars
oratoria, a więc części retoryki!):
Jest to uprawianie pewnej czynności intelektu
jako wolnej gry wyobraźni [...] zapowiedź pewnej czynności intelektu i
przeprowadzenie jej tak, jak gdyby była jedynie grą idei [mogącą bawić
słuchaczy]. [...] mówca daje zajmującą grę wyobraźni, ale nie [w pełni]
celowo zatrudnia intelekt.
Retoryka, w swej praktycznej części, tzn. jako ars
oratoria, jest właśnie tylko pewną grą idei, która stwarza
pozór poznania czegoś31.
Jednak retoryka jest czymś więcej.
|
Ona właśnie zawiera reguły, przy pomocy których idei rozumu nadajemy
określony, stosowny dla niej, a także dostosowany do okoliczności,
kształt, np. słowny. Ważna jest jeszcze następująca uwaga Kanta32:
Krasomówstwo (Beredsamkeit), o ile rozumie się
przez nie sztukę perswazji, tzn. zwodzenia pięknym pozorem (jako ars oratoria),
a nie jedynie sztukę pięknego mówienia (elokwencja i styl), jest dialektyką,
która czerpie z poezji tyle tylko, ile potrzeba, by przed wydaniem sądu
zjednać i korzystnie nastroić umysły dla mówcy oraz do tego, by sąd ten
pozbawić wolności: [...] Już samo bowiem wyraźne pojęcie tego rodzaju
spraw ludzkich (sprawy tzw. życia społecznego), połączone z żywym ich
przedstawieniem unaoczniającym za pomocą przykładów i bez uchybiania prawidłom
pięknego brzmienia językowego czy stosowności wyrazu dla idei rozumu (co
łącznie stanowi sztukę pięknego mówienia) - już to samo wywiera wystarczający
wpływ na umysły ludzkie, bez potrzeby uruchamiania przy tym maszynerii
perswazji, która - ponieważ może być równie dobrze użyta do wybielania
lub maskowania występku i omyłki - nie może zupełnie usunąć skrytego podejrzenia,
że zostało się jakąś sztuczką przechytrzonym.
[przyp. do 217-218] [...] łatwość wysłowienia się oraz sztuka pięknego
mówienia (czyli łącznie retoryka) należą do sztuki pięknej [podkr. jzl];
ale sztuka oratorska (ars oratoria), jako sztuka posługiwania się słabostkami
ludzi dla swych zamiarów (choćby były to zamiary w swych intencjach lub
też rzeczywiście jak najlepsze), nie zasługuje na żaden szacunek [...]
Kto posiadając jasny wgląd w sprawy włada językiem w jego bogactwie i
czystości oraz obdarzony płodną, zdolną do unaoczniającego przedstawienia
swych idei wyobraźnią, żywo i całym sercem przejmuje się prawdziwym dobrem,
ten jest vir bonus dicendi peritus, mówcą bez sztuki, ale pełnym dobitności
[...].
A zatem - Immanuel Kant wyraźnie rozdziela: retorykę oraz sztukę mówienia
[krasomówstwo, ars oratoria]; co więcej
- filozof wyraźnie rozróżnia sztukę piękną czyli właśnie retorykę od wykorzystywania
słabostek ludzkich, czyli - oratorstwa [zapewne
w tym i publicznego!]. Kant nie odsuwa się od retoryki, ale od
tego, co nazywa fałszem, pozorem, pustosłowiem; powtarza, w gruncie rzeczy,
przytaczane na początku opinie Platona z jego dialogów Fajdros
i Gorgiasz.
Kant zasługuje zresztą na osobne studium w dziejach retoryki, bowiem jest
chyba pierwszym z nowożytnych jej badaczy, który najostrzej dostrzegł
zagrożenia, jakie niesie ze sobą dla autentyczności relacji międzyludzkich
- właśnie źle wykorzystana umiejętność publicznego przemawiania. Co więcej:
Kant nie widział możliwości, aby tę "niedogodność" [tzn.
świadomie złe wykorzystanie języka w "służbie krasomówstwa"]
można było usunąć;
|